Chcesz, żeby Twoja strona internetowa była wiarygodnym źródłem informacji z punktu widzenia Google? Musisz w takim razie zaznajomić się z terminem EEAT (inaczej: Double EAT), który został rozbudowany o jedno „E” w porównaniu do swojego poprzednika. Dokumentuje to artykuł napisany 15 grudnia, 2022 roku przez Elizabeth Tucker.
Jak to się zaczęło?
Pierwotnie deweloperzy giganta z Mountain View stworzyli koncepcję EAT, która oznaczała wiedzę (Expertise), wiarygodność (Authoritativeness) i zaufanie (Trustworthiness).
Wiedza = Expertise (E)
W praktyce wygląda to następująco: wchodzisz na daną stronę internetową i oczekujesz, że jej treści będą opracowane przez specjalistę z dogłębną znajomością tematu, co jest podstawą ich rzetelności. Za to odpowiada ekspertyza (Expertise).
Im bardziej zaawansowana i specjalistyczna wiedza jest prezentowana na stronie, tym wyższa jest ocena ekspertyzy. Dotyczy to szczególnie tematów YMYL (ang. Your Money, Your Life), obejmujących zdrowie, finanse czy prawo, gdzie błędne informacje mogą mieć poważne konsekwencje.
Autorytet = Authoritativeness (A)
Jednocześnie liczy się autorytet, czyli stopień uznania, jakim cieszy się autor lub właściciel witryny w branży, oparty na ich doświadczeniu i reputacji wśród innych ekspertów. Mowa o wiarygodności (Authoritativeness).
Autorytet jest budowany przez opinie ekspertów, liczne cytowania, wysokiej jakości linki zwrotne czy pozytywne opinie użytkowników.
Zaufanie = Trustworthiness (T)
Nie mniej istotne jest budowanie zaufania osiąganego poprzez przejrzystość, solidne zabezpieczenia techniczne, a także wiarygodne źródła informacji. Czyli zaufanie do autora (Trustworthiness).
Zaufanie można budować poprzez rzetelne treści, certyfikaty SSL (bezpieczne połączenia), polityki prywatności czy uczciwe prezentowanie informacji.
Kolejny element w strategii EAT – doświadczenie (Experience)
Google na przestrzeni lat uznało, że ekspertyza i znajomość tematu w połączeniu z autorytetem i wiarygodnością to za mało. Użytkownicy przecież potrzebują informacji z „pierwszej ręki”. A niestety nie gwarantuje tego dobry research i parafrazowanie informacji dostępnych w Internecie tylko po to, żeby umieścić je na swoim blogu… jak każdy inny dziennikarz czy bloger.
Od teraz podwójne EAT (Double EAT) lub też EEAT wymaga od autorów realnego doświadczenia w wykorzystaniu opisywanego produktu, lub recenzowanej usługi. Najprościej mówiąc… musisz być głównym źródłem informacji na dany temat.
„Witryna internetowa lub twórca treści, który jest wyjątkowo autorytatywnym, głównym źródłem informacji na dany temat, ma bardzo wysoki wskaźnik E-E-A-T. Twórca treści z dużym doświadczeniem może być uważany za mającego bardzo wysoki wskaźnik E-E-A-T w przypadku tematów, w których doświadczenie jest głównym czynnikiem zaufania. Bardzo wysoki poziom wiedzy specjalistycznej może uzasadniać bardzo wysoką ocenę E-E-A-T. Witryny internetowe i twórcy treści o bardzo wysokim wskaźniku E-E-A-T są najbardziej zaufanymi źródłami w Internecie w przypadku danego tematu”. – Search Rater Guidelines.
Istotne informacje o EEAT w oficjalnej dokumentacji Google. Źródło: static.googleusercontent.com/media/guidelines.raterhub.com/en//searchqualityevaluatorguidelines.pdf
Wkład Dr. Marie Haynes w rozwój EEAT
W kontekście EEAT, warto również zwrócić uwagę na refleksje Dr. Marie Haynes, jednej z czołowych ekspertów w dziedzinie SEO, która od lat zgłębia temat jakości treści i ich wpływu na widoczność w wyszukiwarkach. W swoim artykule „Thoughts on E-E-A-T and SEO after 7 years of intensive study” Dr. Haynes podkreśla, że EEAT to nie tylko zbiór kryteriów oceny treści, ale przede wszystkim narzędzie do budowania autentyczności.
Jak zauważa Dr. Haynes, istotną rolę w koncepcji EEAT odgrywają „sygnały”, które Google wykorzystuje do oceny jakości stron. Obejmują one m.in.:
- liczbę i jakość odnośników z autorytatywnych stron;
- wzmianki w renomowanych źródłach, np. Wikipedia, wiadomości czy branżowe portale;
- opinie użytkowników na forach oraz w recenzjach online.
Co więcej, Dr. Haynes zwraca uwagę na rosnącą rolę algorytmów opartych na sztucznej inteligencji w analizie autentyczności treści. W dobie generatywnej AI, gdzie teksty, obrazy czy filmy mogą być tworzone przez maszyny, EEAT staje się tzw. fundamentem pozwalającym odróżnić prawdziwe, wiarygodne źródła od generowanych automatycznie treści.
Dr. Haynes wskazuje również na znaczenie pierwszego „E” (doświadczenia) w nowym podejściu do oceny jakości. Podkreśla, że:
„Google dąży do tego, aby nagradzać treści, które nie tylko są poprawne merytorycznie, ale także odzwierciedlają bezpośrednie doświadczenie autora w danym temacie. To właśnie doświadczenie staje się kluczowym czynnikiem budującym zaufanie”.
Warto więc zadbać o to, aby treści na Twojej stronie nie tylko odpowiadały na potrzeby użytkownika, ale także jasno wskazywały na Twoje doświadczenie i ekspertyzę w danym obszarze.
Dlaczego sygnały autorytatywności i zaufania są najważniejsze w ocenie EEAT?
Dr. Marie Haynes w swoim artykule szczególnie podkreśla, że Google wykorzystuje EEAT jako szablon do oceny jakości treści dla każdego zapytania w wyszukiwarce. To podejście wykracza poza analizę pojedynczych rankingowych czynników i zmierza w stronę holistycznego (całościowego) spojrzenia na autorytet i zaufanie danego podmiotu. W tym kontekście istotne są dwa elementy: rozpoznawalność podmiotu oraz społeczna legitymizacja.
Rozpoznawalność podmiotu w sieci
Dr. Haynes tłumaczy, że jednym z kluczowych elementów oceny EEAT jest to, czy dany autor, marka lub witryna jest rozpoznawalna i uznawana za autorytet w swojej branży.
Jak zauważa Dr. Haynes:
„Nie wystarczy, że Twój content jest poprawny merytorycznie. Musisz zadbać o to, by inni eksperci i wiarygodne źródła uznawali Cię za autorytet w swojej dziedzinie”.
Dla firm i autorów oznacza to konieczność inwestowania w relacje z innymi liderami opinii w branży oraz budowanie widoczności w miejscach, które są powszechnie uznawane za wiarygodne. To obejmuje m.in. zdobywanie wzmianek na portalach z wysoką reputacją czy pojawianie się w wynikach Google News.
Społeczna legitymizacja jako fundament zaufania
Kolejnym aspektem, na który zwraca uwagę Dr. Haynes, jest „społeczna legitymizacja”. Google coraz częściej analizuje, jak inni użytkownicy reagują na treści. Wzmianki w pozytywnych kontekstach na forach, liczba i jakość recenzji oraz interakcje użytkowników z treściami mogą być postrzegane jako silne sygnały zaufania.
„Jeśli Twoja firma lub strona jest regularnie wspominana na forach typu Reddit czy w sekcjach komentarzy portali, w sposób autentyczny i pozytywny, to takie sygnały okażą się wyjątkowo ważne w kontekście Twojego EEAT”.
Reasumując, strategia budowania zaufania powinna obejmować monitorowanie wzmianek o marce w internecie oraz aktywne angażowanie się w rozmowy, gdzie tylko jest to możliwe. Ważne jest jednak, aby te wzmianki były autentyczne, a nie generowane sztucznie – Google coraz lepiej rozróżnia organiczne sygnały od tych, które są wynikiem działań manipulacyjnych.
Tworzenie unikalnych, opartych na osobistym doświadczeniu treści, ma teraz większą wartość niż kiedykolwiek wcześniej.
Jak wskazuje:
„Google szuka treści, które nie tylko są poprawne, ale także odzwierciedlają prawdziwe doświadczenie autora w opisywanych zagadnieniach. To jest fundament budowania zaufania w cyfrowym świecie”.
Jak stać się głównym źródłem informacji na dany temat?
To właśnie sztuka podejmowania większego wysiłku. Aby stać się głównym źródłem informacji na dany temat, powinieneś unikać aż tak częstego odnoszenia się do „wiarygodnych” artykułów w Internecie, a zamiast tego… przedstawiać informacje z „pierwszej ręki”.
Czyli:
- kupić najnowszego iPhone’a i samodzielnie przetestować jego odporność na wodę, wsadzając go do wanny wypełnionej cieczą na… kolejne 24 godziny – a nie odwoływać się do artykułów lub filmików na YouTube, w których autorzy to zrobili;
- dokonać zakupu butów biegowych w celu sprawdzenia ich wytrzymałości i przebiec w nich od 600 do 1000 kilometrów – a następnie opisać swoje odczucia odnośnie amortyzacji po konkretnym dystansie;
- przeprowadzić niezależne badanie społeczne na własnych ankietowanych i udostępnić je na swoim blogu (oraz LinkedInie lub Twitterze – Formalnie X) – zamiast korzystać z cudzych badań i w kółko je parafrazować (jak każdy inny).
„Możesz odwoływać się do literatury innych witryn w Internecie, natomiast Twoim głównym zadaniem jest zrobienie czegoś samodzielnie, a dopiero później, gdy już przyjdzie etap porównania, posłużyć się dostępnymi źródłami. Nie powinny one jednak stanowić większości koncepcji Twojego artykułu, a zdecydowaną mniejszość. Takim sposobem staniesz się wiarygodnym źródłem informacji, które ludzie będą linkować i o którym będą regularnie mówić”. – Paweł Gontarek, CEO Semgence.
Coś się kończy, coś zaczyna
Skończyły się czasy, gdy odwołanie się do kilku wartościowych źródeł, omówienie kilku filmików na YouTube oraz zebranie „w kupę” informacji z zagranicznego Internetu pozwoli wybić się w Google. Teraz trzeba wysilić się jeszcze bardziej i dać od siebie coś więcej. Research jest ważny, ale bardziej istotne obecnie okazuje się doświadczenie (wykonanie testu). Realne przeżycia pod kątem testowania danego produktu lub wybranej usługi.
Tylko w taki sposób zbudujesz wiarygodność użytkowników, co przełoży się na wzmocnienie autorytetu Twojej domeny z punktu widzenia Google.
Jeśli chcesz sprawdzić, czy Twoja witryna (i koncepcja biznesowa) jest zgodna z najnowszymi wytycznymi wyszukiwarek, umów się na audyt SEO. W skład działań weryfikacyjnych wykonywanych przez ekspertów Semgence wchodzą m.in.:
- analiza techniczna strony – obejmuje m.in. badanie struktury kodu, szybkości ładowania, responsywności oraz dostępności dla robotów indeksujących Google;
- ocena treści – dotyczy jakości i trafności zamieszczonych tekstów, zdjęć, czy materiałów wideo (wartość merytoryczna oraz zgodność z intencjami użytkownika stanowią fundament wysokiej jakości strony);
- dobór i optymalizacja słów kluczowych – analiza fraz, które najlepiej odpowiadają wyszukiwaniom Twoich użytkowników (właściwe rozmieszczenie tych fraz w tytułach, nagłówkach i treściach zwiększa ich skuteczność);
- badanie linków wewnętrznych i zewnętrznych – dotyczy analizy struktury linkowania na stronie oraz jakości linków prowadzących z innych źródeł;
- analiza danych metrycznych – obejmuje monitorowanie statystyk odwiedzin, współczynnika odrzuceń czy zaangażowania użytkowników (analiza tych danych umożliwia ocenę efektywności działań optymalizacyjnych);
- optymalizacja elementów on-page – badanie poprawności meta opisów, tytułów stron, a także nagłówków i adresów URL (dobrze zaprojektowane elementy on-page są istotne dla robotów wyszukiwarek i użytkowników).
Jesteś ciekawy, w jakim stanie znajduje się obecnie Twoja witryna? Wypełnij formularz znajdujący się na naszej stronie i zaczekaj na kontakt.


