Największym problemem przy realizacji audytów SEO jest SaaS uniemożliwiający wdrożenie rekomendacji — tak twierdzi 70,5% z 88 ankietowanych specjalistów. Na dalszych miejscach: dług technologiczny (65,9%) i brak historycznych raportów (62,5%). Te wyniki pochodzą z ankiety, którą przeprowadziłem w listopadzie 2024 wśród polskich freelancerów i agencji SEO. Pytałem nie o teorię audytu, nie o to, co powinien zawierać (o tym pisałem wcześniej) — ale o realne problemy: brak dostępów, klienci, którzy nie wdrażają, developerzy, którzy wdrażają źle, i SaaS-y, w których nie da się nic zmienić.
Odpowiedziało 88 osób (po odfiltrowaniu dwóch trollowych odpowiedzi — tak, ktoś chciał robić „audyt grzechów”). 49 freelancerów i 39 przedstawicieli agencji. Ankieta była dystrybuowana przez grupy facebookowe, LinkedIn i branżowe newslettery.
Poniżej omawiam wyniki pytanie po pytaniu — z wykresami, tabelami i moim komentarzem. Jeśli robisz audyty SEO na co dzień, prawdopodobnie odnajdziesz się w co najmniej połowie tych odpowiedzi.
Ankieta była dawno temu ale z rozmów na rtóznych konferencjach i z innymi agencjami oraz freelancerami – to mało co się w tej materii zmieniło.
Kto odpowiadał? Freelancer vs agencja

Rozkład odpowiedzi jest w miarę wyrównany: 55,7% freelancerów i 44,3% agencji. To ważne, bo jak zobaczycie dalej, podejście do umów, płatności i follow-upu różni się między tymi grupami dość mocno.
Czy podpisujesz umowę na audyt SEO?

50% podpisuje umowę, 27,3% robi to sporadycznie, a 22,7% wystarcza ustalenie mejlowe. Ciekawie robi się, gdy rozbijemy to na freelancerów i agencje:

Agencje podpisują umowę zdecydowanie częściej — 71,8% agencji vs 32,7% freelancerów. Freelancerzy rozkładają się prawie równo: 1/3 podpisuje, 1/3 sporadycznie, 1/3 bazuje na mejlach. To spory rozrzut i — z mojego doświadczenia — jedno z głównych źródeł problemów, gdy klient nagle zmieni zdanie albo „zapomni” o ustaleniach.
Płatność za audyt SEO — z góry czy z dołu?

52,3% pobiera płatność z dołu, po wykonaniu. 35,2% z góry. Reszta stosuje modele mieszane (50/50) albo indywidualne podejście. Jeden respondent napisał wprost: „jeżeli zupełnie nie znam człowieka — proforma/zaliczka”.
Moim zdaniem model „z dołu” jest ryzykowny, szczególnie w połączeniu z brakiem umowy. Ale rozumiem, dlaczego freelancerzy go stosują — łatwiej pozyskać klienta, gdy nie trzeba płacić z góry.
Audyt „weryfikacyjny” — czy robisz audyty tylko po to, żeby sprawdzić obecną firmę?

78,4% specjalistów zrobiło kiedyś audyt w celu weryfikacji działań obecnej firmy SEO. To niemal 4 na 5 zapytanych. Z jednej strony — to naturalne, bo klient chce wiedzieć, czy płaci za realne działania (więcej o tym w poradniku jak wybrać agencję SEO). Z drugiej — takie audyty bywają niezręczne, szczególnie gdy wynik jednoznacznie wskazuje na zaniedbania.
Brak dostępu do GSC i GA — jak często się to zdarza?

77,3% specjalistów otrzymało zlecenie audytu bez dostępu do Google Search Console lub Google Analytics. To szokująco wysoka liczba — ponad 3/4 ankietowanych spotkało się z sytuacją, w której klient oczekuje pełnego audytu, ale nie udostępnia podstawowych narzędzi analitycznych.
Co robisz, gdy nie masz dostępu?

71,6% wykonuje audyt, ale jasno określa, czego w nim nie będzie. 28,4% odmawia realizacji. To rozsądne podejście — lepiej powiedzieć klientowi wprost „bez GSC nie ocenię kanibalizacji fraz ani trendów widoczności” niż udawać, że audyt jest kompletny.
Z jakimi problemami borykasz się przygotowując audyt SEO?
To było pytanie wielokrotnego wyboru — i tutaj zaczyna się najciekawsza część ankiety.

| Problem | Liczba | % |
|---|---|---|
| SaaS uniemożliwiający wdrożenie (brak dostępu do kodu) | 62 | 70,5% |
| Dług technologiczny | 58 | 65,9% |
| Brak raportów z historii pozycjonowania | 55 | 62,5% |
| Odległe terminy wdrożenia | 48 | 54,5% |
| Support skryptu odmawia implementacji | 43 | 48,9% |
| Brak dostępu do GSC | 42 | 47,7% |
| Brak dostępu do GA | 37 | 42,0% |
Numer 1 to SaaS-y uniemożliwiające wdrożenie — 70,5% ankietowanych zmaga się z tym problemem. Nie dziwi mnie to ani trochę. Platformy SaaS takie jak Shoper, Shopify, a czasem nawet WooCommerce z restrykcyjnym hostingiem, ograniczają to, co SEO-wiec może technicznie zmienić. Piszesz rekomendację „dodaj canonical” — a support odpowiada „nie obsługujemy tego”.
Na drugim miejscu dług technologiczny (65,9%) — serwisy, które latami rosły bez strategii technicznej, mają tyle warstw legacy kodu, że każda zmiana to ryzyko popsucia czegoś innego.
Kilka odpowiedzi otwartych zasługuje na uwagę:
„Brak zrozumienia, szczególnie po stronie teamu dev klienta”
„założenia biznesowe wg klienta sprzeczne z SEO — «Mamy kategorię [stoły] więc po co nam jeszcze podkategoria [stoły nowoczesne] i [stoły do jadalni]?» I czasami klienci tego bronią rękami i nogami”
„wielozakresowa głupota własna klienta [to akurat normalne, po to wynajmuje speców] (sorry, musiałem)”
Co się dzieje po przesłaniu audytu? Problemy na etapie wdrożenia
Audyt napisany, wysłany, opłacony. A potem zaczynają się schody.

| Problem po przesłaniu | Liczba | % |
|---|---|---|
| Klient zwleka z wdrożeniem | 60 | 68,2% |
| Developer wdrożył źle | 48 | 54,5% |
| Wdrożenie za drogie, klient szuka taniego developera | 46 | 52,3% |
| Klient nie rozumie, co trzeba zrobić | 43 | 48,9% |
| Klient uważa, że audyt był zbędny | 22 | 25,0% |
| SEO zapomniało o kilku punktach | 13 | 14,8% |
68,2% ankietowanych mierzy się z klientem, który po prostu zwleka. To bolączka numer jeden. Ale prawie równie powszechne jest to, że developer wdrożył źle (54,5%) — co oznacza, że SEO-wiec musi poświęcić dodatkowe godziny na weryfikację, poprawki i tłumaczenie, dlaczego „to co wdrożono” nie jest „tym co napisano w audycie”.
Co mnie martwi: 25% klientów uważa, że audyt był zbędny. Płacisz za audyt, dostajesz audyt, a potem mówisz, że nie był potrzebny? To sygnał, że część klientów zamawia audyty bez zrozumienia, czym one są i po co.
14,8% specjalistów przyznaje, że sami pominęli jakieś punkty. Doceniam tę szczerość — bo audyt to nie jest prosta lista checklistowa. To analiza, która wymaga kontekstu, doświadczenia i czasu.
„developer nie powinien być developerem”
„czasem zaleceniem jest postawienie serwisu od nowa i klient przelicza koszty”
Czy określasz termin wdrożenia audytu?

59,1% nie określa terminu wdrożenia. Tylko 21,6% narzuca konkretny deadline. Reszta (19,3%) stosuje rozwiązania pośrednie — priorytetyzację zadań, sugestie „im szybciej, tym lepiej” albo oznaczanie krytycznych elementów.
To jeden z ciekawszych wyników. Brak terminu = brak presji = audyt leży w szufladzie. Widziałem audyty, które wdrażano po roku — a do tego czasu połowa rekomendacji była nieaktualna, bo Google zdążył zmienić zasady gry.
Ciekawe odpowiedzi otwarte:
„nie narzucam, ale wyjaśniam w jakim zakresie audyt może być nieaktualny i na jakiej przestrzeni czasu — np. wyniki CWV bazują na wersjach Chrome, których jest 14 w każdym roku”
„Określam, ale zwykle dochodzi do takiej sytuacji, że sam wdrażam to, co mogę zrobić bez webmastera”
Czy umawiasz spotkanie z klientem po oddaniu audytu?

83% umawia spotkanie. To pozytywny wynik — audyt przesłany bez omówienia (bez konsultacji SEO) to audyt, który trafi do folderu „do przeczytania kiedyś”. Spotkanie wymusza zaangażowanie po obu stronach.
Jeden z respondentów podszedł do tego pragmatycznie: „tak, zawsze — natomiast zazwyczaj nie włączam laptopa tylko opowiadam”. Inny: „potrzebę ustalam w rozmowie przed samym audytem, żeby go wycenić pod kątem godzin”.
Gdy klient nic nie wdraża — co robisz?

| Podejście | Liczba | % |
|---|---|---|
| Pinguję co kilka dni/tygodni i czekam cierpliwie | 34 | 38,6% |
| Po paru tygodniach przestaję się tym zajmować | 33 | 37,5% |
| Nie, to jego wybór | 17 | 19,3% |
| Inne podejście | 4 | 4,5% |
Niemal równy podział między „pinguję cierpliwie” i „po paru tygodniach odpuszczam”. Prawie 1 na 5 mówi wprost: „to jego wybór”. Rozumiem każde z tych podejść — ale jeśli audyt jest częścią większej współpracy (pozycjonowanie stron), brak wdrożenia to de facto sabotowanie wyników kampanii.
Najlepsza odpowiedź otwarta:
„Moja rola kończy się w momencie przekazania wytycznych, o wdrożeniu przypominam od kilku do kilkudziesięciu razy, ale jak Klient ma to w poważaniu, to co ja mogę? Informuję uczciwie czym to się skończy”
Dodatkowe elementy realizowane w ramach audytu

| Element | Liczba | % |
|---|---|---|
| Analiza konkurencji | 78 | 88,6% |
| Analiza linków zwrotnych | 75 | 85,2% |
| Audyt treści | 68 | 77,3% |
Zdecydowana większość specjalistów realizuje te trzy elementy jako dodatkową część audytu. Analiza konkurencji jest najpopularniejsza (88,6%) — co ma sens, bo bez kontekstu rynkowego audyt jest w próżni. Pojawiły się też odpowiedzi dodatkowe: audyt logów serwera, audyt GMB, analiza UX.
Jeden respondent zaznaczył coś ważnego: „Wszystkie powyższe są w mojej opinii niezbędną częścią audytu, a nie dodatkowym działaniem”. Trudno się nie zgodzić.
Pogłębiona analityka: freelancer vs agencja
Podział na freelancerów (n=49) i agencje (n=39) ujawnia fundamentalne różnice w podejściu do audytu — od sposobu rozliczania, przez formalizację współpracy, po reakcję na brak wdrożeń.
Model płatności
Największa przepaść dotyczy modelu rozliczania. 63% freelancerów pobiera wynagrodzenie po dostarczeniu audytu, podczas gdy 56% agencji fakturuje z góry. To nie jest kwestia preferencji — to kwestia siły negocjacyjnej i struktury biznesowej. Agencja z umową ramową i brandingiem może wymagać przedpłaty. Freelancer często musi najpierw „udowodnić wartość”.
Konsekwencje tego podziału są poważne: kto pobiera zapłatę po dostarczeniu audytu, ma mniejszą motywację (i mniejszą siłę nacisku), żeby pilnować wdrożeń.
Model płatności a follow-up po audycie
I tu pojawia się kluczowa korelacja. Wśród osób rozliczających się po dostarczeniu audytu, aż 48% przyznaje, że „pinguje, a potem odpuszcza”. Wśród tych, którzy biorą zapłatę z góry, ten odsetek spada do 27%. Model płatności nie tylko wpływa na cash flow — wpływa na to, czy audyt w ogóle zostanie wdrożony.
Formalizacja współpracy
69% agencji stosuje umowę formalną przy każdym audycie, podczas gdy wśród freelancerów to zaledwie 31%. Co ciekawe, 35% freelancerów w ogóle nie podpisuje umów — pracują na zaufaniu, mailu, czy ustnym ustaleniu. Problem? Bez umowy nie ma formalnej podstawy do egzekwowania wdrożeń, raportowania postępów ani rozliczania scope’u pracy.
Korelacje: jakie problemy chodzą parami?
Analiza kombinacji problemów pokazuje, że trudności w audytach SEO nie występują w izolacji — tworzą spójne klastry, które wzajemnie się wzmacniają.
„Piekielna piątka” — najczęstszy klaster problemów
Najczęstsza kombinacja (9 respondentów, ~10% próby) to jednoczesne wystąpienie: ograniczenia SaaS + brak raportów historycznych + dług technologiczny + odległe terminy + niechętny support platformy. To nie pięć osobnych problemów — to jeden systemowy problem: klient na platformie SaaS, która nie daje pełnej kontroli nad stroną.
| Klaster problemów | Częstość |
|---|---|
| SaaS + brak historii + dług tech + terminy + support | 9 (10%) |
| SaaS + brak GA/GSC + brak historii + dług + terminy + support | 7 (8%) |
| Brak GA + brak GSC + brak historii | 5 (6%) |
| SaaS + brak GA/GSC + brak historii + dług + support | 5 (6%) |
| SaaS + brak historii + dług + support | 4 (5%) |
Korelacja: złe wdrożenie vs ograniczenia techniczne
Wśród respondentów, u których developer wdrożył rekomendacje źle, w fazie przygotowania najczęściej występowały: ograniczenia SaaS (37 wskazań), dług technologiczny (34) i brak raportów historycznych (29). Innymi słowy: złe wdrożenia korelują z technicznie ograniczonymi środowiskami. Developer nie wdraża źle z lenistwa — wdraża źle, bo platforma nie pozwala na prawidłowe wdrożenie.
Podobny wzorzec widać u klientów, którzy zwlekają z wdrożeniem — 42 wskazania na ograniczenia SaaS, 38 na dług technologiczny. Klient nie zwleka z kaprysu — zwleka, bo wdrożenie wymaga walki z platformą, co oznacza dodatkowe koszty i ryzyko.
Umowa nie chroni przed problemami — ale zmienia ich skalę
Ciekawy wniosek z cross-tabeli umowa vs problemy post-delivery: osoby z formalną umową mają proporcjonalnie podobne problemy jak te bez umowy. „Klient zwleka” dominuje w obu grupach. Ale jest różnica jakościowa: u osób z umową 64% wskazuje na „drogie wdrożenie” jako barierę, vs 41% u osób bez umowy. Formalna umowa ujawnia prawdziwy problem — wdrożenie kosztuje, a klient nie był na to przygotowany.
Co najczęściej wykrywamy w audytach SEO?
Wyniki ankiety to perspektywa audytora. A jak wygląda perspektywa samego audytu? Przeanalizowałem 25 audytów SEO z portfolio Semgence — od e-commerce po usługi, od małych firm po duże brandy — i policzyłem, które problemy pojawiają się najczęściej.

On-page dominuje nad technicalem
Trzy najczęstsze problemy to kwestie on-page: słabe linkowanie wewnętrzne (100%), błędna struktura nagłówków H1-H6 (96%) i źle zoptymalizowane meta title (96%). To paradoks — to nie są problemy trudne technicznie, ale wymagają systematycznej pracy i świadomego podejścia do architektury treści.
Content: wszechobecna luka
92% audytowanych serwisów miało problem z thin content lub brakiem strategii blogowej. 72% miało zbyt mało treści na kluczowych stronach. 68% e-commerce’ów miało słabe opisy produktów. Treść — a raczej jej brak — to systemowy problem polskich stron.
Technical SEO: 80-88% audytów
Problemy z indeksacją (88%), wydajnością (84%), mobile (84%), błędami 404 (80%) i duplikacją (80%) tworzą spójny klaster techniczny. Co ciekawe, problemy z canonicalem (72%) i przekierowaniami (76%) są prawie równie częste — a to dokładnie te kwestie, które ankietowani wskazywali jako trudne do wdrożenia na platformach SaaS.
| Kategoria | Najczęstsze problemy | Średnia częstość |
|---|---|---|
| On-page | Linkowanie wewnętrzne, nagłówki, meta title, URL, meta description | 93% |
| Content | Thin content, zbyt mało treści, słabe opisy produktów | 77% |
| Technical | Indeksacja, page speed, mobile, 404, duplikacja | 83% |
| Dane strukturalne | Brak schema / structured data | 68% |
Z 25 audytów wyciągam jeden wniosek: linkowanie wewnętrzne jest najczęściej ignorowanym i jednocześnie najłatwiejszym do naprawienia problemem SEO. Pojawia się w 100% audytów, a jego naprawienie nie wymaga zmian w kodzie ani w CMS — wymaga strategii i konsekwencji.
101 audytów SEO — co mówi portfolio
Wyniki ankiety konfrontujemy z realnymi danymi z portfolio ponad 100 audytów SEO realizowanych w latach 2016–2026. To 600 plików dokumentacji (5,3 GB), obejmujących klientów z 11 branż — od e-commerce po edukację.
E-commerce dominuje — i to nie przypadek
33% audytów dotyczyło e-commerce — sklepów internetowych, marketplace’ów, platform sprzedażowych. To odpowiada wynikom ankiety: to właśnie w e-commerce najczęściej występują ograniczenia SaaS, dług technologiczny i wielowarstwowe problemy wdrożeniowe. Sklepy na platformach typu Shoper, IdoSell czy PrestaShop mają ograniczoną kontrolę nad technicznym SEO — co przekłada się na trudniejsze audyty i wolniejsze wdrożenia.
Re-audyty: 11% projektów wymaga powtórki
Spośród 101 projektów, 11 (ok. 11%) miało dokumentację re-audytu — co oznacza, że klient wrócił po ponowną analizę. Powody są różne: zmiana platformy, przeprojektowanie serwisu, nowy zespół deweloperski, albo po prostu — pierwsze rekomendacje nie zostały wdrożone i problemy narosły. Ten wskaźnik potwierdza ankietowy obraz: audyt to nie jednorazowe wydarzenie, tylko cykliczny proces.
Średnio 6 plików na projekt
Średnio na jeden audyt przypada 5,9 pliku — od głównego dokumentu DOCX, przez eksporty z Screaming Frog (CSV), arkusze z analizą słów kluczowych (XLSX), po raporty PDF dla zarządu. To pokazuje, jak wielowymiarowy jest „produkt” audytu SEO — to nie pojedynczy dokument, a pakiet analityczny wymagający koordynacji między narzędziami i formatami.
Dane z portfolio potwierdzają wyniki ankiety: audyt SEO w 2026 roku to nie „lista rzeczy do poprawki”. To wieloetapowy, wieloformatowy projekt analityczny, którego skuteczność zależy nie od jakości rekomendacji, ale od zdolności organizacji do ich wdrożenia.
Wnioski — co wynika z ankiety?
Ankieta potwierdza to, co wielu z nas czuje na co dzień, ale rzadko mówi głośno. Najważniejsze obserwacje:
1. Problem nie leży w pisaniu audytu — leży we wdrażaniu. Największe bolączki (zwlekanie klienta, złe wdrożenia, drogie developmenty) dotyczą tego, co dzieje się po oddaniu dokumentu. Audyt SEO bez wdrożenia to PDF na dysku.
2. SaaS-y są wrogiem nr 1 technicznego SEO. 70,5% ankietowanych zmaga się z platformami, które nie dają dostępu do kodu. To systemowy problem branży — i nie zniknie, dopóki SaaS-y nie otworzą się na więcej customizacji lub nie stworzą natywnych narzędzi SEO.
3. Freelancerzy pracują na zaufaniu — agencje na papierze. Różnica w podejściu do umów jest znacząca (32,7% vs 71,8%). Oba modele mają sens — ale brak umowy + płatność z dołu = przepis na problemy.
4. Brak terminu wdrożenia to cichy zabójca audytu. 59% nie wyznacza deadline’u. Bez terminu nie ma presji. Bez presji nie ma wdrożenia. Bez wdrożenia nie ma wyników.
5. Spotkanie po audycie to standard — i dobrze. 83% umawia spotkanie omówienia. To jedna z niewielu pozytywnych rzeczy w tych danych.
6. 78% audytów weryfikacyjnych oznacza, że ogromna część rynku to klienci, którzy przyszli, bo nie ufają obecnemu dostawcy. To mówi coś o kondycji branży.
Metodologia
Ankieta została przeprowadzona w listopadzie 2024 za pomocą Google Forms. Dystrybuowana była przez grupy facebookowe poświęcone SEO, LinkedIn oraz branżowe newslettery. Łącznie zebrano 90 odpowiedzi, z czego 2 zostały odfiltrowane jako trollowe. Analiza bazuje na 88 rzetelnych odpowiedziach. Próba nie jest reprezentatywna statystycznie dla całej branży SEO w Polsce — ale dobrze oddaje przekrój opinii wśród aktywnych specjalistów.

