Narzędzia do porównywania cen istnieją — obowiązek ich nie obejmuje. Polskie prawo wymaga ceny jednostkowej dla towarów sprzedawanych na wagę, objętość, długość i powierzchnię, ale rozporządzenie wykonawcze wprost zwalnia z niej zestawy. Google ma w feedzie jednostki „per unit”, atrybut multipaka i atrybut zestawu — a wymóg ich stosowania w Shopping ads obejmuje dwanaście krajów, w których Polski nie ma. Wychodzi z tego układ, który warto nazwać: w najtrudniejszym przypadku porównawczym dane są opcjonalne.
W tym artykule znajdziesz: cztery wyjątki od obowiązku ceny jednostkowej w polskim rozporządzeniu, prawidłowy podział na wymóg dla darmowych wyników i wymóg dla Shopping ads, jednostki „per unit”, o których mało kto wie, wyjątek dopuszczający abonament telekomunikacyjny w Polsce, wyjaśnienia Prezesa UOKiK dotyczące obniżek w wyszukiwaniu na platformie oraz metodologię testu sprawdzającego, czy AI poprawnie liczy koszt.

W skrócie: porównywalność cen nie psuje się przypadkiem — najsłabszy obowiązek dotyczy przypadku, w którym porównanie jest najtrudniejsze.
- Obowiązek prawny jest, ale z wyjątkami: ustawa o informowaniu o cenach nakazuje uwidacznianie ceny jednostkowej, a rozporządzenie wykonawcze z 19 grudnia 2022 wymienia cztery przypadki, w których się jej nie stosuje — w tym towary sprzedawane w zestawach.
- Google ma dwa różne wymogi, których nie należy mylić:
multipackiis_bundlesą wymagane dla darmowych wyników, jeśli zestaw złożył sprzedawca — bez ograniczenia krajowego. Wymóg dla Shopping ads obejmuje dwanaście krajów i Polski wśród nich nie ma. - Cena jednostkowa obejmuje też sztuki — Google ma jednostki
ct,sheetiitem, tylko regulacyjny obowiązek ich nie dotyczy. - Abonament w Polsce jest możliwy dla produktów mobilnych: zegarków, telefonów, tabletów, kart prepaid i lokalizatorów GPS. Polska jest na liście krajów dla telekomunikacji.
- Od czego zacząć: od policzenia, ile pozycji w katalogu to zestawy bez ceny jednostkowej.
Cztery różne pytania o cenę
Zanim wejdziemy w atrybuty, warto rozdzielić pytania, które w praktyce zlewają się w jedno słowo „cena”. Ten sam produkt ma cztery różne, wszystkie prawdziwe odpowiedzi.
| Pytanie | Co obejmuje | Przykład konfliktu |
|---|---|---|
| Ile kosztuje produkt? | cena sprzedaży widoczna na karcie | urządzenie za 99 zł z obowiązkowym abonamentem |
| Ile zapłacę na start? | cena plus opłata początkowa, instalacja, wymagane akcesorium | drukarka bez kabla, ekspres bez filtra |
| Ile zapłacę miesięcznie? | rata, abonament, wkłady i materiały eksploatacyjne | rata 24 × 49 zł to nie „cena 49 zł” |
| Ile zapłacę łącznie? | całkowity koszt posiadania w przyjętym horyzoncie | tanie urządzenie z drogim materiałem eksploatacyjnym |

Model językowy, który dostaje pytanie „co jest tańsze”, musi wybrać jedną z tych czterech definicji. Jeśli dane pozwalają odpowiedzieć tylko na pierwsze pytanie, odpowie na pierwsze — nawet gdy użytkownik pytał o czwarte. Nie da się mu tego zarzucić, bo nic więcej nie dostał.
Cena jednostkowa w polskim prawie: obowiązek i cztery wyjątki
Porządek źródeł warto mieć właściwy, bo w publikacjach bywa odwrócony. Obowiązek uwidaczniania ceny jednostkowej wynika z ustawy z 9 maja 2014 roku o informowaniu o cenach towarów i usług. Sposób jego wykonania oraz wykaz towarów, dla których ceny jednostkowej się nie uwidacznia, określa rozporządzenie Ministra Rozwoju i Technologii z 19 grudnia 2022 roku (Dz.U. 2022 poz. 2776), obowiązujące od 1 stycznia 2023 i wdrażające unijną dyrektywę 98/6/WE.
Paragraf 4 ustęp 1 rozporządzenia wymienia pięć przypadków, w których podaje się cenę jednostkową:
- litr lub metr sześcienny — dla towaru sprzedawanego według objętości;
- kilogram lub tona — według masy;
- metr — według długości;
- metr kwadratowy — według powierzchni;
- sztuka — dla towaru sprzedawanego na sztuki.
Inne jednostki, w postaci dziesiętnych wielokrotności i podwielokrotności, są dopuszczalne — ale tylko „w szczególnych przypadkach uzasadnionych rodzajem, przeznaczeniem lub zwyczajowo oferowaną ilością towarów”. Dla towaru pakowanego oznaczonego liczbą sztuk rozporządzenie dopuszcza przeliczenie na cenę za sztukę albo za dziesiętną wielokrotność liczby sztuk. Towar sprzedawany luzem ma cenę jednostkową obowiązkowo i bezwarunkowo (§ 5).
Jest też przepis rozwiązujący klasyczny problem porównywalności w spożywce, choć węższy, niż bywa cytowany. Dotyczy on pakowanego środka spożywczego w stanie stałym znajdującego się w środku płynnym i tylko wtedy, gdy płyn „stanowi jedynie dodatek do podstawowego składu”. W takim przypadku cena jednostkowa odnosi się do masy netto po odsączeniu, a dla produktu glazurowanego — do masy netto z wyłączeniem glazury (§ 6). Produkt płynny jako taki wycenia się normalnie, za litr.
Paragraf 7, czyli miejsce, w którym obowiązek się kończy
Wymogu uwidaczniania ceny jednostkowej nie stosuje się do:
- towarów, których cena jednostkowa jest identyczna z ceną sprzedaży;
- towarów sprzedawanych ze względu na ich przeznaczenie w zestawach (kompletach);
- towarów nieżywnościowych sprzedawanych ze względu na ich przeznaczenie lub właściwości wyłącznie w parach;
- produktów leczniczych.

Pierwszy wyjątek jest logiczny, trzeci i czwarty wąskie. Drugi jest tym, na którym stoi cała teza tego artykułu. Zestawy — czyli przypadek, w którym porównanie ceny jest obiektywnie najtrudniejsze — są z obowiązku ceny jednostkowej wyłączone. Wyjątek ma sens, bo dla zestawu złożonego z różnych elementów jedna cena jednostkowa często nie miałaby znaczenia. Ale skutek praktyczny jest jednoznaczny: w zestawach porównywalność jest do wzięcia, nie do spełnienia.
Czego wymaga Google: dwa różne wymogi, których nie należy mylić
Po stronie platformy najczęstsze nieporozumienie polega na zlaniu w jedno dwóch osobnych wymogów. Warto je rozdzielić, bo dotyczą różnych powierzchni i różnych krajów.
Cena jednostkowa: formalnie opcjonalna, faktycznie wymagana w UE
Atrybut unit_pricing_measure ma w specyfikacji Google status opcjonalny, ale obok stoi zdanie, które ten status unieważnia dla europejskich sklepów. Google pisze, że część produktów reklamowanych w Shopping ads i darmowych wynikach w Unii, krajach EFTA, Wielkiej Brytanii, Australii i Nowej Zelandii musi być prezentowana z ceną jednostkową na podstawie lokalnych regulacji i wymaga tego atrybutu — a dotyczy to produktów sprzedawanych według wagi, objętości, długości i powierzchni („must be displayed with unit price based on local regulations, and require this attribute”).
Mechanika jest prosta, bo Google wylicza cenę jednostkową sam. Przy cenie 3 jednostek waluty, unit_pricing_measure równym 150 uncji płynu i unit_pricing_base_measure równym 100 uncji wynikowa cena jednostkowa to 2 jednostki waluty za 100 uncji. Uwaga na jednostkę bazową: przyjmuje ona tylko określone wartości — 1, 2, 4, 8, 10, 100 oraz 75 cl, 750 ml, 50 kg i 1000 kg. To najczęstsza przyczyna odrzucenia oferty przy tym atrybucie. W danych strukturalnych odpowiada temu Offer.priceSpecification.referenceQuantity.
Rzecz, o której mało kto wie: cena jednostkowa w Google obejmuje także sztuki. Wśród obsługiwanych jednostek jest sekcja „per unit” z wartościami ct (count), sheet i item, a dokumentacja podaje własny przykład — pięćdziesiąt wizytówek jako 50 ct przy jednostce bazowej 1 ct, co daje wyświetlaną cenę za jedną sztukę. Jednostki sheet i item są ograniczone do Australii i Nowej Zelandii, ale ct działa wszędzie.
To jest sedno tezy tego tekstu w jednym akapicie: narzędzie do porównania ceny za sztukę istnieje i działa w Polsce, tylko regulacyjny obowiązek go nie obejmuje, bo dotyczy wagi, objętości, długości i powierzchni. Kto z niego skorzysta, robi to dobrowolnie.
Multipak i zestaw: wymóg dla darmowych wyników istnieje, dla Shopping ads pomija Polskę
Tu trzeba być precyzyjnym, bo różnica jest praktyczna. Atrybut multipaka Google opisuje jako wymagany dla darmowych wyników, jeśli multipak został utworzony — i ten wymóg nie ma ograniczenia krajowego, więc obowiązuje także w Polsce. Osobno istnieje wymóg dla Shopping ads, obejmujący dwanaście krajów: Australię, Brazylię, Czechy, Francję, Niemcy, Włochy, Japonię, Holandię, Hiszpanię, Szwajcarię, Wielką Brytanię i Stany Zjednoczone. Polski na tej drugiej liście nie ma. Z atrybutem zestawu jest identycznie — oba wymogi działają tak samo.
Jest też reguła, która regularnie zaskakuje przy wdrożeniach: nie przekazuj tych atrybutów dla multipaka ani zestawu zdefiniowanego przez producenta. Google podaje przykład czteropaku piór zapakowanego fabrycznie — jego wartości nie wolno wpisać do atrybutu multipaka, bo służy on wyłącznie zestawom składanym przez sprzedawcę. Dla opakowania producenta właściwym narzędziem jest cena jednostkowa.
Podsumowując oba akapity uczciwie: jeśli sam składasz zestawy, atrybut trzeba wypełnić, żeby produkty pokazały się w darmowych wynikach. Ale ani rozporządzenie, ani wymóg dla Shopping ads w Polsce nie każą Ci podać danych umożliwiających porównanie ceny w zestawie. Agent zakupowy porówna Twój zestaw z konkurencyjnym na podstawie tego, co dobrowolnie umieścisz w danych i w opisie.
Multipak, zestaw i wariant — trzy różne rzeczy
| Pojęcie | Definicja Google | Kiedy stosować |
|---|---|---|
| Multipak | kilka identycznych produktów sprzedawanych jako jeden | sześciopak tej samej wody — i tylko gdy to Ty go złożyłeś |
| Zestaw (bundle) | produkt główny plus inne, różne produkty w jednej cenie | aparat z obiektywem i torbą |
| Wariant | ten sam produkt w innej wersji | ten sam model w innym kolorze lub rozmiarze |
Przy zestawie Google stawia warunek, który wielu sklepom umyka: musi istnieć produkt główny, a pozostałe elementy mają być akcesoriami albo dodatkami. Kontrprzykład podaje sama dokumentacja: komplet czapki i szalika nie jest zestawem w rozumieniu tego atrybutu, bo żaden element nie jest głównym. Jest też nieoczywiste zastosowanie — atrybutem zestawu oznacza się produkt zawierający personalizację, na przykład grawer.
Patent, który liczy to samo co Ty: produkt główny kontra akcesorium
Warunek istnienia produktu głównego nie jest kaprysem Merchant Center. Google uzyskał w 2019 roku patent US10354308B2 „Distinguishing accessories from products for ranking search results”, który opisuje odróżnianie ofert produktu głównego od ofert akcesoriów na podstawie rozkładu cen. Dla każdego słowa z tytułu oferty liczona jest średnia i odchylenie standardowe cen w klastrze „produkt” oraz w klastrze „akcesorium”, a przynależność oferty wyznacza iloraz wiarygodności obu rozkładów. Ta sama informacja służy potem do klasyfikacji samego zapytania użytkownika.
Dla praktyki wynika z tego rzecz nieoczywista: cena sama w sobie jest dla systemu sygnałem, czym jest produkt. Zestaw wyceniony jak akcesorium może zostać zaklasyfikowany jako akcesorium, niezależnie od tego, co napisałeś w tytule. To dodatkowy argument za jawnym oznaczaniem struktury zestawu, a nie za liczeniem na to, że system domyśli się z ceny.
Dwa zastrzeżenia, bez których ten akapit byłby nadinterpretacją. Patent dotyczy wyszukiwania zakupowego i ofert, nie organicznego rankingu stron. Jego ochrona wygasła z powodu nieopłacenia opłat, więc jest dziś dokumentacją podejścia, nie chronioną technologią. Istnienie patentu nie dowodzi, że mechanizm działa w produkcyjnym rankingu — pokazuje natomiast, jak inżynierowie Google definiują problem.
Wątek relacji między wariantem a rodziną produktów rozwijaliśmy osobno, w tekście o tym, czy AI rozumie warianty produktu.
Obowiązkowa część kontra opcjonalne akcesorium
Najbardziej kosztowna niejasność w całym temacie ceny nie dotyczy liczb, a zawartości. Pytanie „czy zestaw zawiera wszystko, co potrzebne do działania” jest pytaniem o koszt startu.
W feedach jest na to narzędzie, choć wymaga więcej niż wpisania jednej wartości. W atrybucie relacji produktowej Google przekazuje się triadę: typ relacji, typ identyfikatora i identyfikator — czyli wskazanie na inny konkretny produkt w katalogu, nie tekstową adnotację. Wśród sześciu typów relacji jest required_part dla części niezbędnej do działania. Feed OpenAI ma dokładnie ten sam sześciowartościowy zestaw typów.
Uwaga na jedno pojęcie, które łatwo źle zrozumieć: part_of_set nie oznacza składnika sprzedawanego zestawu. Google definiuje go jako produkt z tej samej serii lub linii produktowej — przykładem jest krzesło należące do stołu. Do opisania zawartości bundle’a służą required_part i accessory, nie part_of_set.
Precyzja samego dopasowania to osobne, trudniejsze zagadnienie — żaden standard danych produktowych nie potrafi dziś wyrazić relacji „nie pasuje”. Wrócimy do niego w tekście o grafie kompatybilności.
Rata, abonament i to, czego Google nie przyjmie
Google traktuje otwarte rozliczanie cykliczne jako niedozwolone i dopuszcza je wyjątkowo. Wyjątków jest pięć, a dla polskiego sklepu najważniejszy jest ostatni z nich:
- prasa i czasopisma;
- oprogramowanie przedpłacone z odnowieniem wyłącznie rocznym;
- dziesięć kategorii produktów fizycznych — wyłącznie w Stanach Zjednoczonych;
- telekomunikacja w Brazylii, gdzie osobno zaznaczono, że dla pozostałych produktów dopuszczalna jest sprzedaż ratalna, a nie otwarty abonament;
- produkty mobilne — zegarki, telefony komórkowe, tablety, karty prepaid i SIM oraz lokalizatory GPS — które „are allowed to be sold in installments or with a subscription contract”.
I tu jest informacja, której w polskich omówieniach nie widziałem: lista krajów dla atrybutu kosztu subskrypcji w kategorii telekomunikacyjnej zawiera Polskę. Telefon albo tablet z umową abonamentową da się więc w polskim feedzie opisać poprawnie. Dla tej kategorii podatrybut okresu przyjmuje wyłącznie miesiąc albo rok — bez tygodnia.
Dla produktów fizycznych innych niż mobilne obraz jest znacznie węższy, niż sugeruje sama istnienie atrybutu. Subskrypcje towarów fizycznych są dostępne tylko w Stanach Zjednoczonych, tylko w Shopping ads, wyświetlają się wyłącznie w wyszukiwarce Google i wymagają przekazania ceny równej zero. Obsługiwane okresy to tydzień, miesiąc albo rok — Google stwierdza wprost, że okresy zmienne, na przykład plany trzy- i sześciomiesięczne, nie są obsługiwane. Sklep z abonamentem kwartalnym nie przekaże go do feedu w ogóle.
Wymogi wobec strony docelowej — jasne podanie warunków umowy, procedury rezygnacji i zwrotu, praktyk automatycznego odnowienia, sposobu powiadamiania o zmianie ceny lub okresu oraz wszystkich opłat obowiązkowych, a także link do warunków w adresie polityki zwrotów — są w dokumentacji dodatkowymi wymogami dla subskrypcji towarów fizycznych, czyli ścieżki amerykańskiej. Jako lista kontrolna dobrej praktyki działa wszędzie, ale nie jest w Polsce wymogiem platformy i nie warto jej tak przedstawiać klientowi.
Atrybuty ceny, ceny promocyjnej, kosztu subskrypcji i rat opisuje osobna strona dokumentacji, na której nie ma ceny jednostkowej — ta ma własną specyfikację. To częste źródło pomyłek przy audycie feedu.
Najniższa cena z 30 dni — także w wyszukiwaniu na platformie
Od 1 stycznia 2023 roku, wraz z implementacją dyrektywy Omnibus do ustawy o informowaniu o cenach, przy każdej obniżce trzeba podać najniższą cenę z 30 dni przed obniżką. Do przepisu Prezes UOKiK wydał obszerne wyjaśnienia, z których trzy ustalenia mają znaczenie dla danych produktowych.
Pierwsze: obowiązek nie kończy się na karcie produktu. UOKiK pisze, że informacji o obniżce powinna towarzyszyć cena sprzedaży oraz najniższa cena z 30 dni przed obniżką w każdym przypadku jej prezentowania — i wymienia przy tym wyniki wyszukiwania na platformie lub w sklepie internetowym, miniatury produktów rekomendowanych oraz aplikację mobilną sklepu. Warto być tu precyzyjnym: wyjaśnienia dotyczą powierzchni kontrolowanych przez sprzedawcę i platformę, a nie wyników Google. Dla sklepu oznacza to jednak, że wyszukiwarka wewnętrzna, listingi kategorii i moduły rekomendacji podlegają temu samemu wymogowi co karta produktu — a to są dokładnie te miejsca, w których dane cenowe generuje się automatycznie z szablonu.
Drugie: w miejscach o ograniczonej przestrzeni formułę można skrócić. UOKiK dopuszcza użycie samego określenia „najniższa cena”, gdy miejsce jest technicznie ograniczone — właśnie w wynikach wyszukiwania, w miniaturach i w aplikacji mobilnej — pod warunkiem że pełne wyjaśnienie jest łatwo dostępne, na przykład na karcie produktu albo w podpowiedzi.
Trzecie: standardem jest porównywalność. Przepisy „nie narzucają konkretnych wymogów co do formy” — koloru komunikatu ani tła, kontrastu, wielkości, czcionki, ani proporcji między poszczególnymi rodzajami prezentowanych cen. Nakładają natomiast obowiązek informowania o cenach „w sposób dobrze widoczny, jednoznaczny, niebudzący wątpliwości oraz umożliwiający porównanie cen”. Najniższa cena z 30 dni, ewentualna trzecia cena oraz korzyści z obniżki mają być prezentowane „w równorzędny sposób, tj. taką samą czcionką (wielkość, rodzaj, kolor)”; cenę sprzedaży wolno wyróżnić większą czcionką, wytłuszczeniem albo innym kolorem, o ile dysproporcja wielkości nie jest znaczna.
Warto też znać listę sformułowań, które UOKiK uznaje za sprzeczne z przepisami: „cena referencyjna”, „cena odniesienia”, „cena omnibus”, „najniższa cena z ostatnich 30 dni” oraz „było”. Czwarte z nich jest w polskich sklepach spotykane najczęściej i wygląda niewinnie, a różnica wobec poprawnej formuły jest istotna: „z ostatnich 30 dni” to inny okres niż „z 30 dni przed obniżką”, bo nie odnosi się do momentu wprowadzenia obniżki.
Wniosek ogólny jest mocniejszy, niż wygląda: polskie prawo już dziś posługuje się kryterium umożliwienia porównania cen. Nie mówi o formacie danych ani o feedzie, ale kierunek jest ten sam, w którym idą wymogi platform. Same promocje i kody rabatowe opisywaliśmy osobno, w tekście o outletach, promocjach i kodach rabatowych.
Materiały eksploatacyjne i horyzont porównania
Ostatnia warstwa kosztu jest tą, której żaden atrybut feedu nie obsługuje: koszt eksploatacji. Drukarka, ekspres, oczyszczacz powietrza, odkurzacz z workami, podkaszarka — w tych kategoriach cena urządzenia bywa mniejszą częścią wydatku. Zapytania o wkłady, filtry i części to jednocześnie osobny lejek organiczny — opisuję go w tekście o post-purchase SEO.
Bez horyzontu czasowego porównanie całkowitego kosztu jest bez sensu, a dobór horyzontu łatwo zarzucić manipulacją. Trzy zasady, które to porządkują. Pierwsza: horyzont dobierz tak, by objął pełną liczbę cykli wymiany — przy filtrze wymienianym co osiem miesięcy dwa lata obejmują trzy cykle, a trzy lata cztery i pół, więc uczciwszy jest ten pierwszy. Druga: podaj założenia obok wyniku, w tej samej tabeli. Trzecia: porównuj przy tym samym zużyciu, bo różnica w intensywności użytkowania przewraca każdą kalkulację. Jeśli w kalkulacji powołujesz się na trwałość albo koszt eksploatacji jako cechę produktu, potrzebujesz do tego dowodu — o czym piszę w tekście o dowodach twierdzeń produktowych.
Dla AI ma to konkretne znaczenie: model, który dostanie tabelę z założeniami, może ją zacytować razem z zastrzeżeniem. Model, który dostanie samą liczbę „koszt po trzech latach: 1 240 zł”, poda ją bez kontekstu — i nie da się mu tego zarzucić, bo nic więcej nie dostał.
Różnice między feedami, które psują porównanie
Jeśli prowadzisz feed do Google i do OpenAI, warto znać trzy rozbieżności.
- Inna nazwa tego samego pola. U Google jednostka odniesienia to
unit_pricing_base_measure, u OpenAI —base_measure. OpenAI wymaga obu pól razem: bez jednostki bazowej cena jednostkowa nie zostanie policzona. - Brak atrybutu multipaka u OpenAI. W feedzie OpenAI nie ma odpowiednika
multipackani osobnego pola z liczbą sztuk. Informacja o tym, że opakowanie zawiera sześć jednostek, musi trafić do ceny jednostkowej albo do opisu. - Relacje produktowe są zgodne. Sześciowartościowy enum typów relacji, w tym
required_part, jest w obu feedach identyczny — to jedyne miejsce, w którym nie trzeba utrzymywać dwóch różnych mapowań.
O spójności między feedem a kartą produktu pisaliśmy w osobnej analizie feedu produktowego i karty produktu.
Warto przy tym wiedzieć, że podobieństwo feedów jest dla Google osobnym sygnałem ryzyka. Patent US8396935B1 „Discovering spam merchants using product feed similarity” (udzielony w 2013 roku; kanadyjski odpowiednik CA2869888C pozostaje w mocy do 2033) opisuje wyliczanie z feedu tak zwanego merchant signature — hasza ciągu wartości jednej cechy wspólnej wszystkim ofertom — i porównywanie go z podpisami znanych spamerów. Jeśli podpis mieści się w zadanym progu podobieństwa, sprzedawca jest odrzucany. Praktyczny wniosek dla struktury ceny: feed zbudowany z tego samego szablonu co feed hurtowni, z którym pracuje pół rynku, jest sygnałem sam w sobie — a własna, poprawnie wypełniona cena jednostkowa jest jednym z niewielu pól, które ten podpis różnicują. Istnienie patentu nie dowodzi, że mechanizm działa w produkcyjnym rankingu — pokazuje natomiast, jak inżynierowie Google definiują problem.
Jak pokazać strukturę kosztu na karcie produktu
- Cena jednostkowa obok ceny — także tam, gdzie rozporządzenie jej nie wymaga, czyli przy zestawach, i także za sztukę, bo jednostka
ctdziała w Polsce. - Jawna zawartość zestawu jako lista, nie jako zdanie w opisie. Model wyciąga listę, zdanie musi zinterpretować.
- Wyraźna informacja o częściach wymaganych do działania — plus relacja
required_partwskazująca konkretny produkt w katalogu. - Rozdzielenie raty od ceny całkowitej w widoku, nie tylko w koszyku: „24 × 49 zł (łącznie 1 176 zł)” zamiast „od 49 zł”.
- Tabela kosztu eksploatacji z założeniami dla kategorii, w których materiał eksploatacyjny ma znaczenie.
- Wariant bez abonamentu, jeśli istnieje, wskazany wprost — to jedno z najczęstszych pytań zadawanych asystentom zakupowym.
Jak sprawdzić, czy AI liczy poprawnie
Próba: sześćdziesiąt ofert, po dziesięć z każdego typu — multipaki, zestawy, subskrypcje, produkty na raty, produkty z obowiązkowym akcesorium i produkty o wysokim koszcie eksploatacji.
Prompty: „Który wariant jest najtańszy za sztukę?”, „Ile zapłacę łącznie przez 24 miesiące?”, „Czy zestaw zawiera wszystko, co potrzebne do działania?”, „Która oferta ma niższy koszt po trzech latach?”, „Czy mogę kupić urządzenie bez abonamentu?”. Każdy w czterech wariantach: krótkim, z ograniczeniem, z negacją i z prośbą o źródło. Krótkie okno testowe, czyste sesje, zapisana lokalizacja i język.
Metryki:
- Total Cost Accuracy — poprawność sumy w przyjętym horyzoncie;
- Unit-price Accuracy — poprawność ceny za sztukę lub jednostkę miary;
- Required-part Omission Rate — jak często model pomija część niezbędną do działania;
- Contract-term Omission Rate — jak często pomija minimalny okres umowy;
- Bundle-content Accuracy — poprawność listy zawartości zestawu.
Warunek, który zamienia test w wynik użyteczny dla klienta: te same oferty z pełnymi atrybutami struktury ceny i bez nich. Dopiero wtedy da się powiedzieć nie „AI się myli”, lecz „AI myli się o tyle punktów procentowych częściej, gdy brakuje ceny jednostkowej”. Pierwsze jest obserwacją, drugie argumentem budżetowym. Ten rodzaj pomiaru prowadzimy w ramach audytu widoczności w AI.
Metodologicznie test jest bliski temu, który opisywaliśmy przy Product Comparability Score — tam mierzyliśmy kompletność atrybutów technicznych, tu poprawność obliczenia.
Od czego zacząć
- Policz, ile pozycji w katalogu to zestawy i multipaki bez ceny jednostkowej. To Twoja lista luk porównawczych — i jednocześnie lista, na której rozporządzenie Cię nie zmusza, więc konkurencja prawdopodobnie też jej nie zapełniła.
- Sprawdź, czy wypełniasz multipak i zestaw dla produktów, które sam składasz. Wymóg dla darmowych wyników obowiązuje w Polsce niezależnie od tego, że wymóg dla Shopping ads nas pomija.
- Zweryfikuj formułę przy obniżkach — w tym w wyszukiwarce wewnętrznej, na listingach kategorii i w modułach rekomendacji, bo tam dane cenowe generuje szablon. Jeśli pojawia się „cena referencyjna”, „najniższa cena z ostatnich 30 dni” albo „było”, to według wyjaśnień UOKiK jest sprzeczne z przepisami.
Wszystkie trzy kroki dotyczą tej samej rzeczy: czy Twoje dane pozwalają porównać ofertę na wspólnej bazie. Prawo nazywa to umożliwieniem porównania cen, Google wymusza to atrybutem tam, gdzie zmusza go regulacja, a asystent zakupowy po prostu tego potrzebuje, żeby odpowiedzieć na pytanie klienta. Uporządkowanie danych cenowych w całym katalogu to zwykle element szerszego projektu pozycjonowania sklepu internetowego, a rozbieżności w feedzie wychodzą w audycie SEO albo w audycie treści.
Zakres i wycenę takiego przeglądu danych cenowych w całym katalogu znajdziesz w cenniku SEO dla e-commerce. Osobną sprawą jest to, jak szybko zmiana ceny dociera do indeksu i do modeli — o tym jest tekst o monitoringu cen, IndexNow i danych strukturalnych. Szerszy kontekst widoczności w odpowiedziach asystentów opisaliśmy przy pozycjonowaniu w AI.
Najczęściej zadawane pytania
Czy w Polsce trzeba podawać cenę jednostkową?
Tak. Obowiązek wynika z ustawy z 9 maja 2014 roku o informowaniu o cenach towarów i usług, a sposób jego wykonania oraz wykaz wyłączeń określa rozporządzenie Ministra Rozwoju i Technologii z 19 grudnia 2022 roku, obowiązujące od 1 stycznia 2023. Cenę jednostkową podaje się za litr lub metr sześcienny, kilogram lub tonę, metr, metr kwadratowy albo sztukę — w zależności od tego, według czego towar jest sprzedawany.
Kiedy nie trzeba podawać ceny jednostkowej?
Rozporządzenie wymienia cztery przypadki: gdy cena jednostkowa jest identyczna z ceną sprzedaży, dla towarów sprzedawanych ze względu na przeznaczenie w zestawach, dla towarów nieżywnościowych sprzedawanych wyłącznie w parach oraz dla produktów leczniczych. Wyłączenie zestawów jest z punktu widzenia porównywalności najistotniejsze, bo dotyczy przypadku, w którym porównanie ceny jest najtrudniejsze.
Jak obliczyć cenę jednostkową produktu?
Trzeba podzielić cenę przez wielkość opakowania wyrażoną w jednostce odniesienia. W feedzie Google podaje się wielkość opakowania w atrybucie unit_pricing_measure i jednostkę odniesienia w unit_pricing_base_measure, a Google wylicza cenę jednostkową sam. Jednostka bazowa przyjmuje tylko określone wartości: 1, 2, 4, 8, 10, 100 oraz 75 cl, 750 ml, 50 kg i 1000 kg — podanie innej jest najczęstszą przyczyną odrzucenia oferty.
Czy Google obsługuje cenę za sztukę?
Tak. Wśród obsługiwanych jednostek atrybutu unit_pricing_measure jest sekcja „per unit” z wartościami ct, sheet i item. Dokumentacja podaje przykład pięćdziesięciu wizytówek jako 50 ct przy jednostce bazowej 1 ct. Jednostki sheet i item są ograniczone do Australii i Nowej Zelandii, ale ct działa wszędzie. Regulacyjny obowiązek podawania ceny jednostkowej obejmuje natomiast wagę, objętość, długość i powierzchnię — nie sztuki.
Czy atrybuty multipaka i zestawu są w Polsce wymagane?
To zależy od powierzchni. Dla darmowych wyników w Google są wymagane, jeśli multipak albo zestaw utworzył sprzedawca — bez ograniczenia krajowego, więc także w Polsce. Osobny wymóg dla Shopping ads obejmuje dwanaście krajów: Australię, Brazylię, Czechy, Francję, Niemcy, Włochy, Japonię, Holandię, Hiszpanię, Szwajcarię, Wielką Brytanię i Stany Zjednoczone — Polski na tej liście nie ma. Żadnego z tych atrybutów nie przekazuje się dla opakowań zdefiniowanych przez producenta.
Czym różni się multipak od zestawu?
Multipak to kilka identycznych produktów sprzedawanych jako jeden. Zestaw to produkt główny plus inne, różne produkty w jednej cenie — i Google wymaga, by produkt główny istniał. Komplet czapki i szalika nie jest zestawem w rozumieniu tego atrybutu, bo żaden element nie jest głównym.
Czy mogę reklamować w Google produkt w abonamencie?
W ograniczonym zakresie tak. Google traktuje otwarte rozliczanie cykliczne jako niedozwolone, ale przewiduje pięć wyjątków, z których dla polskiego sklepu istotny jest jeden: produkty mobilne, czyli zegarki, telefony komórkowe, tablety, karty prepaid i SIM oraz lokalizatory GPS, mogą być sprzedawane w ratach albo z umową abonamentową. Lista krajów dla atrybutu kosztu subskrypcji w kategorii telekomunikacyjnej zawiera Polskę, a dopuszczalne okresy to miesiąc albo rok. Subskrypcje pozostałych towarów fizycznych są dostępne wyłącznie w Stanach Zjednoczonych.
Jak poprawnie informować o obniżce ceny?
Trzeba podać najniższą cenę z 30 dni przed obniżką. Prezes UOKiK uznaje za sprzeczne z przepisami określenia „cena referencyjna”, „cena odniesienia”, „cena omnibus”, „najniższa cena z ostatnich 30 dni” oraz „było”. W miejscach o technicznie ograniczonej przestrzeni — w wynikach wyszukiwania na platformie, w miniaturach i w aplikacji mobilnej — dopuszczalne jest skrócenie do „najniższa cena”, o ile pełne wyjaśnienie jest łatwo dostępne, na przykład na karcie produktu.

